Archiwa tagu: poduszki

Poduszeczka kwiatek

Za oknami jesień, na dodatek taka szarobura. Nawet nasza Złota Polska Jesień nie może zaistnieć w pełnej krasie. A mi tęskno do wiosny z jej budzącymi się do życia kwiatami, słońcem, zwierzętami. Cóż, taki urok, że trzeba jeszcze poczekać. Ale jak się ma maszynę i trochę materiały, to namiastkę wiosny można mieć na codzienne, niezależnie od aury za oknem.

Minky, wypełnienie silikonowe, fi ~37cm.

IMG_20171009_175129-1 IMG_20171009_175228

Już nawet Smerfetka zdążyła się w nim zadomowić.

IMG_20171012_114900

Śpiworek do wózka dla maluszka

Powoli kompletuję wyprawkę dla małej. Chwaliłam się już patchworkowym rożkiem, teraz pochwalę się prostym śpiworkiem do gondoli i fotelika samochodowego.
Mała ma się z nami przywitać w okolicach Bożego Narodzenia, więc będzie kolejnym zimorodkiem. Tym razem wymyśliłam sobie, że taki śpiworek do gondoli bardzo ułatwi sprawę z utrzymaniem ciepła dla dzidziusia. Wcześniej owijałam w tysiące kocy i kołderek. Teraz, mam nadzieję, będzie można nieco ograniczyć ich liczbę :D.
Śpiwór ma zamki po bokach i dodatkowo zaciąganą poduszkę tworzącą swego rodzaju kaptur. Wymiary ~85x53cm.
Póki co mogę pokazać fotki tylko z kombinezonikiem, ale jak tylko właścicielka się pojawi, to pokażę jak się śpiworek sprawuje z żywym wkładzikiem 🙂

img_20161020_135313 Czytaj dalej Śpiworek do wózka dla maluszka

Słoniki

Ostatnimi czasy w moim domu tematem przewodnim są przygody przesympatycznego słonika Bombika. Mały słonik jest bohaterem na sawannie. Przeżywa różne przygodny dzięki, którym nabiera pewności siebie i odwagi, a jednocześnie razem z przyjaciółmi wykorzystuje spryt i inteligencję. Uczy się na własnych błędach i z każdą historią jest mądrzejszy. Jak każde dziecko musi nauczyć się żyć z rodzeństwem i stawiać czoła dokuczliwym kolegom.
Czytany co wieczór przed spaniem przygotowywał dziewczynki do słodkich snów. Rano zabawa w Bombika.
Zainspirowana słonikiem sama zdecydowałam się zanurzyć w temat i uszyć kilka sympatycznych słoniątek, takich do przytulenia i zabawy.
Słoniki przytulanki-poduchy z szeleszczącymi uszami z mięciutkiego minki, wypełnione włóknem sylikonowym, wielkości ~30x25cm. Każdy z nich na ogonku ma drewniany koralik do zabawy 😉
Istne słonikowe szaleństwo 🙂

 

 

 

 

 

Słoniki

Wpierw miały być prezentem pod choinkę dla najmłodszych członków rodziny. Jednak zanim nawet dotknęły trąbą papieru opakunkowego rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Ten w zygzaki został okrzyknięty „psychodelicznym”, ale szóstoklasistka, która go dostała pokochała od pierwszego wejrzenia. W życiu bym nie pomyślała, że to co uszyję komuś obcemu przyniesie tyle radości. Aż na sercu się cieplej robi.

Tak więc teraz chciałabym i Wam pochwalić się moimi słodkimi słonikami. Rozmiar ~30x25cm. Bawełna, kulka sylikonowa i ovata.

Nic tylko przytulać i kochać 🙂

słoń1 słoń2 słoń3

Kiedy dopuścić dziecko do maszyny?

Moja najstarsza niedługo kończy siedem lat. Jak tylko usiądę przy maszynie, to zaraz się kręci i też chce coś uszyć. Do tej pory dawałam jej kawałki materiałów, żeby coś sobie powycinała, a potem brałam na kolana i razem szyłyśmy, to co stworzyła. Powoli też przysposabiałam ją do igły. Pod nadzorem i kontrolnie przed resztą rodzeństwa mogła zszywać ręcznie swoje dzieła. Jednak szycie ręczne jest powolne i męczące. To taki roztrzepany łeb, że pięć minut tu, pięć tam. Natomiast wcześniejsze próby na zabawkowej maszynie były… niesatysfakcjonujące. Odradzam.

W końcu kilka dni temu odważyłam się posadzić ją samą do dużej maszyny. Wpierw instruktaż, a potem radź sobie sama. No i poradziła. Palców nie przesyła, bo wielokrotnie wcześniej pokazywałam jak trzymać ręce i tłumaczyłam co jest do czego, a na co trzeba zwrócić uwagę.

Więc kiedy pozwolić dziecku usiąść przy dużej maszynie i samodzielnie poszyć? Nie oszukujmy się, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każde dziecko jest różne i słyszałam już o 5 latka, które z powodzeniem szyją i o starszych, które jeszcze nawet maszyny nie dotknęły. Dużo zależy od rodzica (jak w każdej dziedzinie). Rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać i wyczuć właściwy moment. A przede wszystkim – pozwolić! Lepiej, żeby dzieciak popróbował w kontrolowanych warunkach, niż sam się zabrał i coś sobie zrobił.

A tak wyglądają pierwsze koślawe poduszki samodzielnie uszyte, wypchane i zaszyte przez moją małą szwaczkę 🙂

Podzielcie się swoimi doświadczeniami w tym temacie. Jestem bardzo ciekawa.